Posts Tagged ‘ITCAM’

Czego potrzebuję do zarządzania moją infrastrukturą IT?

Monday, August 31st, 2009

Ostatni weekend sierpnia 2009, dość gorąca niedziela i odchodzący powoli do historii letni sezon – w domu, w pracy, w biznesie. Czas powrotu z pięknych plaż, urokliwych gór, działki, namiotu i przyjemnego spowolnienia i rozluźnienia. Czas podsumowań i oglądania zdjęć, pojawiania się z urlopu kolegów z pracy, przyjaciół, kontrahentów. Czas powrotu do koncentracji na projektach, sprawach, kontraktach, wdrożeniach. Czas podsumowania: to na czym stanęliśmy w projekcie?

W branży IT jak zwykle ciekawie. Niedługo pojawi się w sprzedaży nowy Windows 7, Google planuje wypuszczenie swojej wersji systemu operacyjnego Chrome OS, Intel pracuje nad rewolucyjnym procesorem graficznym Larabee, mającym odebrać część rynku Nvidii i ATI. Z mojego podwórka – IBM nadal rozwija swe głowne aktualnie idee Smarter Planet oraz Cloud Computing, wpisując się w ogólnorynkowy trend mający na celu tworzenie rozwiązań IT, które zaspokoją potrzeby biznesowe z jednej strony i oszczędzą środowisko naturalne z drugiej. To na razie tyle w świecie, pozostaje grom tematów wewnętrznych: modernizacja serwerowni, rozbudowa data center, zarządzanie energią i redukcja jej zużycia, rozwiązanie problemów wydajnościowych naszych aplikacji i usług, dokończenie wdrożeń, spotkania, spotkania, spotkania…

Biznes IT, jak cały świat, ulega ciągłej komplikacji. Ponieważ aplikacji, serwerów aplikacji, typów baz danych, sposobów komunikacji oraz platform uruchomieniowych jest obecnie bez liku, przed dyrektorami d/s IT stoi odwieczny problem: jak to wszystko zliczyć, podliczyć, ogarnąć, zmierzyć, połączyć, rozłączyć i pokazać na wykresie szefowi, że mamy najlepszy sprzęt i soft na świecie? Dla osób ciągle pozostających w kontakcie z nowymi technologiami oraz trendami nie ma z odpowiedzeniem na te pytania najmniejszego problemu, zdarza się jednak, że klocków IT zaczyna być zbyt wiele. Chciałbym tym wpisem spróbować podsumować i stworzyć wyobrażenie odpowiedniej strategii zarządzania infrastrukturą IT, niezależnie od brandów, firm programistycznych oraz polityki. Taka strategia, która może nie od razu kompletnie, ale w końcu zawsze będzie wdrażana za każdym razem, gdy mamy na celu stworzenie sprawnego multisystemu komputerowego. Specjalnie używam słowa multisystem na określenie systemu systemów, czyli razem wszystkiego co mamy. W terminologii BSM nazwałbym to super usługą i umiejscowiłbym ją na samym szczycie hierarchii i nazwał właśnie: IT, wszystko, multisystem.

A więc cóż mamy w serwerowni: routery, switche, UNIXy, Windowsy, bazy Oracle, DB2, serwer pocztowy, DHCP, domeny, LDAP, Tomcaty, Apache, JBossy, stuff z HP, BMC, IBM Tivoli, jakieś MySQL i dziesiątki usług WebService, setki serwerów, tysiące stacji roboczych itp., itd. O, ktoś włączył jeszcze jednego LPARa na AIX. Dużo tego. Przyda się z pewnością jeszcze jeden rodzaj oprogramowania, tym razem żeby ogarnąć to wszystko i wiedzieć co mamy: wykrywanie elementów sieciowych i aplikacji. W Tivoli do tego celu, mając do dyspozycji różne funkcje, można użyć trzech programów: ITNM (Network Manager, dawniej Netcool Precision), TADDM (Tivoli Application Dependency Discovery Manager) oraz Netcool Proviso.

Powiedzmy, że wszystko jest wykryte, znamy wszystkie MIBy, IP, porty itp. Można zeskładować te informacje w bazie danych konfiguracji, zwanej potocznie CMDB (Configuration Management Data Base). Można również pokusić się o zarządzanie sprzętem – przypisywanie odpowiedzialności itp., z ang. Asset Management oraz zmianą, aby dopilnować by tylko zatwierdzone do użytku maszyny i aplikacje miały wstęp do firmowej sieci. W Tivoli służy do tego obecnie platforma Maximo i CCMDB. W bazie konfiguracji możemy również przechowywać katalog usług, SLA, zdarzeń – słowem wszystkiego co może pojawić się w sieci, co chcemy monitorować, w jakich zakresach, pod groźbą jak wysokich kar finansowych, cokolwiek zostało zdefiniowane w ITIL, a nawet więcej.

Skoro już wiemy co mamy, należałoby to obmonitorować. Obecnie tendencje są dwie: przy użyciu agentów (oprogramowanie do zainstalowania na zdalnej maszynie) lub bezagentowo (probowanie zdanej maszyny bez instalowania na niej czegokolwiek dodatkowo). Niektórych rzeczy nie da się zrobić bezagentowo, np. ze względu na politykę bezpieczeństwa w firmie. Niemniej wachlarz możliwości jest spory, w Tivoli: ITM for Applications i for Transactions, ITCAM oraz monitorowanie zdarzeń Netcool OMNIbus. Na osobną uwagę zasługuje monitorowanie zużycia energii: ITM for Energy Management. Oczywiście wszystkie dane pomiarowe należy gdzieś przechować, zsumaryzować, skonfrontować z progami katalogowymi, wszcząć alarm, jeśli progi zostaną przekroczone oraz opisać w raporcie. Do tego celu przyda się szybka hurtownia danych, katalog SLA, QLA i KPI bądź KQI, system do korelacji, eskalacji i wizualizacji zdarzeń oraz dobry system raportowy. Tivoli dostarcza takie narzędzia, np. Netcool Impact, Webtop, TBSM i TCR. Analizę biznesową danych umożliwia pakiet Cognos a zarządzanie jakością: TSLA, TNSQM i Maximo SLA Manager.

Na koniec, mając już raport na temat kiepskich czasów odpowiedzi, ilości transakcji, długości kolejek i temperatur w serwerowni, a w związku z tym uszczerbku jakości naszych usług można spokojnie przystąpić do poprawy sytuacji, czyli… otworzyć zgłoszenie serwisowe (Tivoli Service Request Manager) i otrzymać bilecik (ticket). I upewnić się, że wszystkie zmiany, resety i awarie przebiegną obsłużone automatycznie (Tivoli Systems Automation). I to już wszystko – mniej więcej. Bo oczywiście sprawę można skompikować jeszcze bardziej. Np. a czy oprogramowanie do zarządzania moją infrastrukturą jest wydajne? Może by je obmonitorować? Uff…

Tak jak napisałem we wstępie: jest czas na powrót do spraw sprzed wakacji. Mimo, iż lista oprogramowania do monitorowania i zarządzania infrastrukturą IT jest długa i sprawa wygląda na skomplikowaną, prawidłowe rozpoznanie wszystkiego w środowisku IT i zarządzanie tą wiedzą jest obecnie kluczowym czynnikiem sukcesu działu informatycznego, a więc i całej firmy, poprzez redukcję kosztów działu, zakupów, zwiększenie wykorzystania wolnych zasobów, podniesienie bezpieczeństwa, uzyskanie wartości dodanej z integracji i opanowanie wciąż bytujących tu i ówdzie “białych plam” na mapie naszego systemu informatycznego. Ale najważniejsze – moim zdaniem – na początek to by sobie wyobrazić proces zarządzania IT jako całość, która nie kończy się tylko na zintegrowaniu dwóch-trzech systemów i zaprezentowaniu jakichkolwiek raportów. Chodzi o to, by zbudować spójne rozwiązanie o szerokich możliwościach, począwszy od stwierdzenia stanu faktycznego infrastruktury, przez rozpoznanie wąskich gardeł wydajności, na pełnym raportowaniu i zarządzaniu jakością skończywszy. I także aby takie rozwiązania projektować od samego początku wdrożeń, doskonale rozumiejąc miejsce i rolę każdego z elementów, do której został powołany. Tylko wtedy uda uzyskać się działający kompleksowo, zgodnie z oczekiwaniami i przyszłościowy multisystem zarządczy IT. Nawet jeśli nie obejdzie się bez godzin spotkań, konsultacji, korekt i telefonów do serwisu – efekt powinien zadowolić każdego, i firmę i klientów.